Spotkajmy się przy tamborku – krótka relacja z warsztatów wyjazdowych w Radziłowie

Wiecie jak to jest próbować opisać coś wspaniałego w taki sposób, żeby nie wypadło pompatycznie? Że coś było tak fantastyczne, że nijak nie da się oddać tego uczucia słowami, by udzieliły się one osobie, która tego nie doświadczyła? Z takim wrażeniem zaczynam ten artykuł – relację z pierwszych wyjazdowych warsztatów Szkoły Haftu, które odbyły się na przełomie czerwca i lipca 2021 roku w Radziłowie na Podlasiu.

Plany na spotkanie pojawiały się już wcześniej, ale jak to czasem bywa, ciągle pozostawały w strefie planów. W końcu jedna z nas – Honorata – postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i… wszystko zorganizowała! Zaprosiła nas na przepiękne Podlasie. To niesamowity region, odpoczywa tam umysł i ciało. Wokół roztacza się piękna przyroda, morze zieleni a energia tego miejsca pozwala naładować baterie na długo. Dziękujemy, Honorato!

Całkiem celowo ustaliliśmy dość luźny i elastyczny program, chodziło o to żeby się poznać, porozmawiać bez pośrednictwa technologii a tak po prostu „w realu”, spędzić z sobą czas. Korzystając z bezpośredniego spotkania mogliśmy wymienić się doświadczeniami, obejrzeć hafty nie tylko na zdjęciach i powymieniać się pracami. Ale choć nasze spotkanie miało wymiar w głównej mierze integracyjny, nie obyło się bez długich godzin spędzonych przy tamborkach. Wiele osób kontynuowało własne prace a dodatkowo odbywały się bardzo interesujące warsztaty.


Kto powiedział że nie można integrować się i haftować jednocześnie?

Pani Krysia przygotowała całe mnóstwo niespodzianek i wprowadziła nas w tajniki nieznanych wcześniej technik, wiele osób (w tym i ja :)) deklaruje, że będzie stosować świeżo opanowane umiejętności w przyszłości. 

Pierwszego dnia warsztatów wspólnie ćwiczyliśmy haft Luneville – pod egzotycznie brzmiącą nazwą kryła się równie egzotyczna dla nas technika – ten rodzaj haftu wykonuje się bowiem nie zwykłą igłą a niezwykłym szydełkiem. Jednak nie taki diabeł straszny – po kilku próbach okazało się, że haft ten jest stosunkowo prosty i pozwala ujarzmić nawet niesforne złote nici.

Najbardziej do haftu Luneville zapaliła się Betty (@hafto.wane). Zobaczcie, jakie dzieło stworzyła!

Kolejne warsztaty to technika, na którą ja czekałam najbardziej – haft złoty. I tak bardzo, jak chciałam sprawdzić się w tej technice, tak bardzo obawiałam się jej, bo co, jeżeli coś, co tak mocno mi się podoba, nie będzie mi wychodzić? Okazuje się jednak, że jeżeli bardzo czegoś chcemy i wyjątkowo nam na tym zależy, to przy odrobinie chęci, szczęścia i z niezawodnymi wskazówkami naszej Mistrzyni można pokonać nie tylko obawy, ale też wykonać całkiem fajną pierwsza pracę. Już wiem, że chcę do haftu złotego wrócić, poznać go lepiej i stosować w swoich pracach. 

A to moje pierwsze zetknięcie z haftem złotym. Wiem na pewno, że nie ostatnie!

Na zapalonych hafciarzy czekały jeszcze tajniki haftu toledo, ale był też czas na zwiedzanie okolicy, rekreację i prawdziwy odpoczynek. Nasze spotkanie to nie tylko hafty i nauka. Zjazd był okazją do nawiązania bliższych relacji – wcześniej znaliśmy się tylko ze spotkań live i dzięki szkolnym pogaduszkom. Myślę, że dzięki temu czuliśmy się tak znakomicie od pierwszych minut spotkania. Nie było niezręcznej ciszy, od razu poczuliśmy, że jesteśmy w gronie “swoich ludzi”.

Warsztaty dały nam jeszcze jedną, ogromną inspirację, którą była możliwość podziwiania, a nawet dotknięcia prac innych – zarówno mistrzowskich dzieł Pani Krysi, które stanowią dla nas cel doskonałości, jak i pozostałych osób biorących udział w warsztatach. To niesamowite, jak wielu z nas ma już swoją specjalność, niepowtarzalny styl, dzięki któremu można rozpoznać autora pracy patrząc tylko na nią – podpisy okazały się być zupełnie zbędne.


Haft złoty Bartka – pasjonata mundurów i jedynego hafciarza w naszym warsztatowym gronie 🙂

Roma podziwia pracę Pani Krysi.

Na spotkaniu była niezwykła atmosfera. Kilka osób przyjechało z członkami rodziny, wszyscy mogli z nami uczestniczyć w warsztatach, co było wspaniałe, i szybko stało się oczywistym, że rośnie młode pokolenie hafciarek i hafciarzy – tylko spójrzcie na nich!

Niesamowite były wspólne wieczory, ognisko, wycieczka nad Biebrzę i spotkanie z lokalnymi przewodniczkami. Rozbrzmiewały tradycyjne melodie i ciekawe opowieści „Biebrzańskiej Wiedźmy”, pachniało regionalnym jedzeniem a sękacze i inne przysmaki mogliśmy zakupić, i dobrze, bo była szansa przedłużyć przyjemność, której trudno było się oprzeć. Mogliśmy też poznać lokalnych twórców, skosztować przygotowywane przez nich syropy, zaopatrzyć się w naturalne kosmetyki czy podziwiać ręcznie pisane ikony. 

Czy zjazd był udany? Jeszcze jak! Z Radziłowa wyjechaliśmy zainspirowani sobą nawzajem i naukami płynącymi z warsztatów, z sercami wypełnionymi nowymi przyjaźniami, z głowami pełnymi pomysłów. Oby okazje do spotkań zdarzały się częściej! 



Agata – asystentka z zawodu i hafciarka z zamiłowania. Haftuje co prawda dopiero od 2019 roku, ale wcale nie zamierza przestać! Ze Szkołą Haftu związana od 2020 roku, kiedy rozpoczęła naukę, a od 2021 dołączyła do zespołu SH jako zdalna asystentka. Współtwórczyni cyklu Regionalny Czwartek oraz właścicielka instagramowego profilu kasnak.hafty.

Chcesz być na bieżąco z blogiem,
a także otrzymywać inspiracje ze świata haftu na Twoją skrzynkę mailową?
Zapisz się na newsletter Szkoły Haftu:

Dołączając do newslettera, zapisujesz się do listy mailowej Szkoły Haftu. Od czasu do czasu będę wysyłać Ci wartościowe informacje ze świata haftu. Możesz wypisać się w każdej chwili.