Listy od Anny #2

Dzień dobry, z tej strony Krystyna Duchniak. Po przerwie, kontynuujemy serię ”Listy od Anny”. Jeśli ominął Cię pierwszy wpis z tej serii, możesz przeczytać go tutaj, a tymczasem zapraszam Cię do lektury kolejnej porcji naszej korespondencji z Anną 🙂

Pewnie zastanawiacie się czym są właściwie „Listy od Anny” i skąd taka nazwa.

Otóż są to prawdziwe listy, a właściwie maile, jakie otrzymałam od Anny w odpowiedzi na sobotnie inspiracje. Postanowiłam podzielić się z Wami listami za jej zgodą.
Anna Zawisza jest już absolwentką Programu Nauki Podstaw Haftu Ręcznego i obecnie przechodzi następny stopień wtajemniczenia w sztuce haftu jako uczennica w Programie Nauki Haftu Barwnego.


Ku mojej wielkiej radości, listów od niej nazbierała się piękna kolekcja.
Na blogu jest odpowiednia przestrzeń aby móc przeczytać listy od Anny i wrócić do inspiracji sprzed roku. Podzielić się wrażeniami w komentarzu.

Dlaczego to proponuję i widzę w tym ogromną wartość? Już mówię.

Do Szkoły Haftu lub do społeczności zakochanej w sztuce haftu wchodzimy ze swojego świata. Po roku jesteśmy już troszkę innymi osobami.
Tak to jest, takie jest życie.
Powrót do inspiracji widzianych oczami Anny, powrót do inspiracji widzianych swoimi oczami po roku- to dwa intrygujące powody dla których namawiam Cię do takiej retrospekcji. I zapraszam do dzielenia się wrażeniami.

Oto kolejne listy nadesłane przez Annę w odpowiedzi na Sobotnie inspiracje.

Re: Sobotnia porcja inspiracji – polskie, japońskie i nieodkryte

Od Anna Zawisza w dniu 2020-10-12 08:10

Dzień dobry, Krystyno, 

tak, pamiętam – podobny obrus, wyhaftowany w drobne kwiatuszki i listeczki, białe na białym tle, dostała moja mama na imieniny. To musiało być w latach 60-tych. Wyjmowany był z szafy tylko na Wigilię i Wielkanoc. Nie wolno było mi się do niego dotknąć – bo pobrudzę, zniszczę, spalę przy prasowaniu… Nie pamiętam, co się z nim stało. Już od dawna go nie widziałam – ale w końcu minęło ponad 50 lat.

W tamtych czasach bieliznę pościelową i stołową gotowano podczas prania – w dużym kotle, który stał na kuchence… Wrócił teraz do mnie zapach mydlin i widok zaparowanego, kuchennego okna. I moje dzieciństwo, niezbyt dobrze przeze mnie wspominane. Ciekawe. co się stało z tym obrusem. Czy moja mama oddała go komuś? 

Wróciły falą wspomnienia, mojego dzieciństwa, pełnego przemocy, bólu i cierpienia…

Może nie powinnam ci o tym pisać. Może poczujesz się dotknięta. Ale tak właśnie było.

Przyszło mi teraz do głowy, że może dlatego nigdy nie zainteresowałam się bliżej haftem ludowym, że  tak bardzo kojarzył mi się z tamtymi czasami, z melodiami ludowymi w grającym na okrągło  radiu (pamiętam kapelę Feliksa Dzierżanowskiego), z przemówieniami dostojników partyjnych i pochodami pierwszomajowymi, na które obowiązkowo ciągnęli nas, mojego brata i mnie, nasi rodzice.

Moi rodzice i mój brat już nie żyją, ale dawne wspomnienia pozostały, i zdumiało mnie teraz, że są ciągle takie żywe.

Haft sashiko znam co nieco,  bo byłam kiedyś  bardzo zainteresowana japońszczyzną, i nawet  w latach dziewięćdziesiątych, uczyłam się japońskiego. Już dawno nic nie pamiętam z moich lekcji, co prawda. Ale pozostała fascynacja piękną techniką shibori czyli  farbowania tkanin  w indygo w specjalny sposób, dający niesamowite formy i  nawet całkiem rozbudowane przedstawienia. Tkaniny zdobione sashiko i shibori są do siebie podobne dzięki charakterystycznemu dla Japonii  ciemno niebieskiemu kolorowi, uzyskanemu z indygo. Mam już przygotowany rysunek, który mam nadzieję wyhaftować sposobem sashiko. Na granatowym tle, oczywiście. 
Pozdrawiam serdecznie
Anna

Treść Sobotnich inspiracji z dnia 10.10.2020 r.

Sobotnia porcja inspiracji – pszczółki, snutki i porady

Dzień dobry,
Witaj w cotygodniowej, sobotniej porcji inspiracji Szkoły Haftu 😊 Dzisiaj będzie trochę ludowo, a trochę międzynarodowo. Zapraszam Cię serdecznie do lektury!

1. Tradycje polskiego haftu – publikacja Spółdzielni Pracy „Makowianka”
Zdigitalizowana ciekawostka w postaci małej książeczki popularyzującej Cepelię, która prężnia działała w latach powojennych. Podejrzewam, że jest to jedyne miejsce w sieci, w którym znajdziesz tę publikację. Jest to ciekawa reminiscencja z lat osiemdziesiątych, kiedy to tego typu spółdzielnie, zrzeszone w ramach „Cepelii”, kontynuowały wykonywanie wzorów ludowych.

2. Sashiko, czyli bardzo prosty i efektowny haft rodem z Japonii
Oto i międzynarodowa część dzisiejszych inspiracji. 😊 Uczennice w Szkole Haftu dobrze znają ten rodzaj haftu, gdyż jest on przykładem zastosowania jednego z najprostszych ściegów, czyli ściegu przed igłą. Nie zmienia to faktu, że przy użyciu sashiko można tworzyć przepiękne, geometryczne, rytmiczne wzory – zarówno na obrazkach, jak i na ubraniach. W tytule powyżej zamieściłam link do tutoriala z kilkoma prostymi wzorami na początek, a tutaj podaję Ci link do sklepu, który ma w ofercie wszystko, co związane z sashiko – dobre źródło wiedzy o akcesoriach dedykowanych tej technice!

W dzisiejszej porcji inspiracji to już wszystko.
Dziękuję Ci, że jesteś ❤️
Życzę Ci wspaniałej soboty i całego nadchodzącego tygodnia!
Pozdrawiam Cię serdecznie 😊❤️
Krystyna

Re: Sobotnia porcja inspiracji – znalezisko Magdaleny i zachwyty Karoliny cz.1❤️

Od Anna Zawisza w dniu 2020-10-25 20:17

Dobry wieczór, Krystyno, dopiero teraz – w niedzielę wieczorem – mogę zasiąść do laptopa. 

Dobry wieczór, Krystyno, zmiana czasu była dzisiaj nad ranem , co właśnie odkryłam, kiedy porównałam godzinę w laptopie i na moim zegarku na ręce. 

Sobotnie inspiracje nie zawiodły, zapoznanie się z całością zajęło mi sporo czasu wczoraj i dziś.

Kiedy zapoznawałam się z materiałem na temat haftu krajeńskiego, naszło mnie sporo refleksji. Słyszałam dawniej opinię, ze haft kaszubski, z którego – wg autorki – wywodzi się haft krajeński – jest wytworem przedsiębiorczych pań z Cepelii, które wymyślały wzory i rozpropagowały je wśród hafciarek na Kaszubach.

Chyba nie do końca jest to prawda, bo wg autorki haft ten jest starszy, ale z drugiej strony – wg tego samego źródła, powstał z połączenia tradycji ludowych i działalności oświatowej artystów z tego okresu (czyli pocz. XX wieku). W podobny sposób powstał też haft krajeński, który wyewoluował z haftu kaszubskiego dzięki oświatowej działalności żony miejscowego nauczyciela. Patrząc na to w ten sposób, wydaje mi się dziwne, że autorka tekstu uznaje działalność współczesnej hafciarki. p. Radzikowskiej, za niekanoniczną i nieautentyczną, tylko dlatego, że sama opracowała wzornik i że jest on wykorzystywany w internecie. Przecież zawsze się to w ten sposób zaczyna. Jakaś pani, bardziej twórcza niż inne,  coś wymyśli, sąsiadki ją naśladują, a  teraz środki przekazu są inne niż dawniej. Tzn. wzory przekazywane są przez internet, bo takie mamy czasy, a nie w czasie zimowych, wieczornych spotkań haftujących gospodyń. Taka mnie naszła refleksja, bo autorka poświęciła sporo czasu wspomnianej p. Radzikowskiej, tak jakby miała do niej jakiś osobisty żal.

Ale dalsze inspiracje mnie poruszyły, wzruszyły, wstrząsnęły głęboko. Rosjanki są wspaniałe.   

Ta pierwsza pani, Jekaterina Szwajkowska, niezwykle kocha naturę, co widać po jej pracach, i sprawiła, że pożałowałam, iż zbliża się zima i już nie będę miała okazji pójść gdzieś na trawnik (bo w okolicy nie mam żadnych łąk) i pooglądać roślinki. Ile miłości jest w w jej pracach, i jaki świetny jest pomysł z tymi portmonetkami, portfelikami, torebuniami itp. Jaka dokładność i precyzja wykonania, ale w inny sposób niż w hafcie chińskim, a jednocześnie swoboda twórcza i, że tak powiem, rozrzutność formy. Piękne. 

P. Kuźniecowa swoje gruszki, jak mi się wydaje, robi na filcu, czyż nie? I większość swoich prac też stworzyła na filcu. Wspaniała wyobraźnia, stworzyć całe światy w małych formach, jestem pełna podziwu. Po raz kolejny muszę napisać, że prawdziwa sztuka powstaje, kiedy wychodzi się poza kanony i reguły.

Te chińskie obrazeczki na tamborkach potwierdzają moja tezę. Bo te hafty są zrobione igłą, nie pędzelkiem i tuszami, i na przezroczystej tkaninie, co sprawia, że częścią dzieła sztuki jest także otoczenie, zwłaszcza tło. Mam w domu spory kawałek muslinu jedwabnego, ale nie jest on tak przezroczysty, jak ta tkanina na tamborkach, zastanawiam się, co to właściwie jest, może szyfon jedwabny, jeśli taki istnieje? Kicia jest piękna, mięciutka i bardzo kotowata, wydaje się – ale to chyba złudzenie – że widać każdy włosek futerka. 

Pozdrawiam serdecznie
Anna


Sobotnia porcja inspiracji – znalezisko Magdaleny i zachwyty Karoliny cz.1❤️

Dzień dobry,

Witam Cię w sobotę pełną inspiracji! O ile mnie pamięć nie myli, to już za tydzień zmieniamy czas na zimowy ❄️. Nie mogę wyjść z podziwu, jak czas niewzruszenie trzyma swoje tempo, a bywają przypadki, gdy jestem wręcz przekonana, że chwilami dodaje gazu i przyspiesza. Nadchodzi sezon na długie wieczory. A my dobrze wiemy, jaki jest najlepszy sposób na spędzenie nawet najdłuższego wieczoru 😊 🧵🧶✂️

Dzisiejsze inspiracje to zasługa Karoliny z Papi Studio oraz Magdaleny, mojej Uczennicy. Bardzo Wam dziękuję, że dzielicie się swoimi znaleziskami oraz zachwytami, bo budujemy przez to niepowtarzalną grupę osób wrażliwych na piękno haftu 😊

Ale żeby nie przedłużać, to przechodzimy już do inspiracji!

1. Znalezisko Magdaleny,
czyli pięknie opracowana publikacja o hafcie krajeńskim z okolic Złotowa. Ponad 50 stron do czytania i podziwiania granatowo-błękitnych motywów, profesjonalnie wydane przez Muzeum Ziemi Złotowskiej. Publikacja znalazła również swoje miejsce w powolutku rozrastającej się Bibliotece Szkoły Haftu. Na razie jest to jeszcze mała biblioteczka, ale wspólnie dbamy o to, by znajdowały się w niej tylko najbardziej wartościowe pozycje, a publikacja ze Złotowa właśnie taka jest 😊

2. Zachwyty Karoliny – część 1
Na ostatnim otwartym spotkaniu live (nagranie tutaj) poprosiliśmy z Mateuszem o to, byście podzieliły się z nami inspirującymi profilami na Instagramie. Dzięki dzieleniu się inspiracjami wszyscy zyskujemy. 😊 Ostatnio, Karolina z Papi Studio przesłała mi profile, które ją zachwyciły. Wszystkie są warte pokazania, a jest ich aż tyle, że postanowiłam podzielić tę inspirację na części – oto pierwsze trzy profile:
Ekaterina Shvaikovskayа – jeśli byłaś na ostatnim spotkaniu live, to możesz pamiętać, że dostałam pytanie właśnie od Karoliny, czy wykonywałam kiedyś takie przestrzenne hafty, polegające na opleceniu koralika nićmi. Oto właśnie takie oplecione koraliki w kształcie jarzębiny – super prosty i efektowny pomysł na dodatek do haftu.

Olya Kuznetsova – haftująca projektantka z Rosji. Zwróć uwagę na jej świetnie zakomponowane, ale jakże proste i pomysłowo wykonane gruszki (bynajmniej na wierzbie – a właśnie, jak sądzisz, na jakim materiale powstały? Daj znać w odpowiedzi na maila)

Yingifts – jedwabne hafty z Chi.. a nie, z Kanady😊 – w pierwszej chwili, jedwabne hafty barwne kojarzą się jednoznacznie z Chinami. Charakterystyczny, realistyczny styl, nie do podrobienia. Okazuje się jednak, że Ying (bo tak ma na imię Twórczyni) wprawdzie pochodzi z Chin, ale mieszka i tworzy w Kanadzie. Cały jej profil jest zdecydowanie warty zwiedzenia, ale na początek spójrz na tego kota!

W dzisiejszej porcji inspiracji to już wszystko, za tydzień druga część zachwytów Karoliny i… kto wie, co jeszcze!  😊


Jeśli masz swoje inspirujące znalezisko i chciałabyś się nim podzielić z całą społecznością Szkoły Haftu, to nie wahaj się i prześlij do mnie link w odpowiedzi na tego maila – przyczynisz się do wielu małych, sobotnich radości ❤️

Dziękuję Ci, że jesteś ❤️

Życzę Ci wspaniałej soboty i całego nadchodzącego tygodnia!
Pozdrawiam Cię serdecznie 😊❤️
Krystyna

Re: Sobotnia porcja inspiracji – roślinnie. realistycznie i bardzo artystycznie 🌿

Od Anna Zawisza w dniu 2020-11-08 18:25

Dzień dobry, Krystyno, odpowiadam sumarycznie na Twoje dwa ostatnie maile.  

W zeszłą sobotę tak się zahaftowałam, że nie byłam w stanie oderwać się pod pracy, aby odpowiedzieć na Twojego  maila. A  potem już poszło…  .Tak już mam, że jak zacznę pracę, to robię do oporu, bez względu na porę dnia i nocy. Częściej nocy, bo uwielbiam pracować w nocy, najlepsze swoje rzeczy zrobiłam właśnie w nocy. Oczywiście przez wiele lat stało to w sprzeczności z moją pracą na etacie, ale ponieważ już jestem na emeryturze  –  hulaj duszo, piekła nie ma.

Jestem oszołomiona zawartością tych wszystkich linków, które przesyłasz.  

Nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo oznacza to jedno proste słowo – haft. Niesamowita różnorodność, nie wyobrażalna wyobraźnia (ciekawe zestawienie słów, swoją drogą) autorek, potężna ilość różnorakich środków przekazu. A każda z  autorek ma do powiedzenia zupełnie co innego, swoją odrębną historię, opisuje swój całkiem inny świat.  

Zaczęłam się zastanawiać, co ja mam do przekazania w moim hafcie, a właściwie, co będę miała, bo na razie dopiero zaczynam i szukam swoich środków wyrazu.   

Dotychczas haft to był dla mnie – co już wcześniej wspominałam – dekoracyjne, bogato zdobione wzory na zabytkowych sukniach i  ubraniach męskich i właściwie poza to moja wiedza nie wychodziła. 

Widzę teraz, jak mało wiedziałam na ten temat.  

Dotychczas byłam w stanie ogarnąć te wszystkie piękne hafty, które oglądałam dzięki Twoim sobotnim inspiracjom.  Teraz czuję się jak po dniu spędzonym w muzeum w Wiedniu, kiedy wszystkie obrazy połączyły mi się w głowie w jeden  wielki galimatias.  

Z dużym wzruszeniem wspominam film, o którym pisałaś przed tygodniem. Oglądałam go bardzo dawno temu, i zwracałam głownie uwagę na piękne suknie haftowane przez bohaterkę. Chociaż sama opowieść była bardzo ciekawa i napawająca optymizmem, a przy okazji mogłam zaznajomić się z systemem przygotowania sukien na pokaz haute couture.   

Zwróciły moją uwagę zdjęcia Zelii Smith, nie tylko ze względu na prostotę jej prac – co było pewnym odpoczynkiem po prawie „barokowych pracach innych hafciarek, ale też dlatego, że zajmuje się ona także farbowaniem tkanin techniką shibori, o której Ci wcześniej wspominałam. Przyszedł   mi do głowy pomysł łączenia tkaniny shibori z haftem – to może być ciekawe.  

Serdecznie pozdrawiam  

Anna


Sobotnia porcja inspiracji – roślinnie, realistycznie i bardzo artystycznie 🌿

Dzień dobry ,
Witam Cię w pierwszą sobotę listopada. Jak zwykle – pełną inspiracji ze świata haftu 😊

Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze.

U nas listopad, jak to zwykle bywa, przywitał nas przeziębieniowo, w związku z czym moja i Mateusza aktywność w Szkole Haftu została w mijającym tygodniu nieco przyhamowana przez nieposkromioną chęć pozostania pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty ☕ Na szczęście, powolutku się odgrzebujemy i wracamy do normalnego funkcjonowania, a co za tym idzie – do sobotnich inspiracji 😊

Dzisiaj mam dla Ciebie prawdziwe perełki – z Instagrama i nie tylko:

1. Portrety Ruth Miller
Ruth Miller to amerykańska artystka, której ulubionym sposobem wyrażania siebie jest haft wełną gobelinową. Swoje prace nazywa gobelinami, a głównym tematem jej prac są postacie i portrety. Prace Ruth odkryłam dzięki Kasi, Uczennicy Szkoły Haftu, która podzieliła się linkiem w Grupie Wspólnej Nauki 😊

2. Realizm Miriam Shimamury
Miriam to artystka o wielu obliczach. Ma na swoim koncie zarówno abstrakcyjne prace, jak i portrety zwierząt. Na mnie jednak największe wrażenie robią jej realistyczne krajobrazy, a zwłaszcza ten konkretny, od którego bije niesłychana energia i dynamizm. Chmury kłębią się, woda delikatnie faluje, a na pierwszym planie szumi trawa. Ten krajobraz można wręcz poczuć i usłyszeć!

3. Liście, liście, liście
Ostatnia inspiracja to również zasługa Uczennicy, również o imieniu Kasia 😊 Na profilu Zélii Smith, bo o niej właśnie mowa, możesz zaobserwować bardzo dużo prób i sposobów na wykonanie różnych rodzajów liści. Warto przeanalizować je pod kątem kształtu i doboru kolorów nici i tkanin. Jest to świetne źródło prostych, a efektownych rozwiązań do wielu roślinnych motywów 🌿

Kasiu i Kasiu, dziękuję Wam, jak i wszystkim przesyłającym piękne pomysły na inspiracje. Bardzo doceniam, że dzielicie się ze mną tym, co jest dla Was natchnieniem. Dzięki Wam inspiracje są bardzo zróżnicowane , a w różnorodności tkwi siła sztuki ❤️

W dzisiejszych inspiracjach to już wszystko. Jeżeli znasz ciekawy artykuł albo profil na Instagramie, który warto pokazać szerszemu gronu – nie wahaj się i daj mi o nim znać w odpowiedzi na tego maila. Będę Ci bardzo wdzięczna 😊

Życzę Ci wspaniałej soboty i całego nadchodzącego tygodnia!

Pozdrawiam Cię serdecznie 😊❤️
Krystyna

Sobotnia porcja inspiracji – propozycja Pauliny, zachwyty Karoliny cz.2 i pomysł na seans od Marty ❤️

Dzień dobry ,
Witam Cię w kolejną inspirującą sobotę 😊

Dzisiejsze inspiracje to Wasza zasługa! Powtórzę to, co pisałam w zeszłym tygodniu – bardzo Wam dziękuję, że współtworzycie ze mną tę piękną społeczność Szkoły Haftu, w której miłość do haftowania łączy nas, bez względu na wiek, zawód, czy miejsce zamieszkania 😊

Dzisiaj kilka niezmiernie ciekawych linków, w sam raz na długie jesienne wieczory. Paulino, Karolino, Marto – dziękuję Wam serdecznie za piękne inspiracje! Dzięki Wam ze źródełka naszych inspiracji bije energia na kolejny tydzień ❤️

1. Inspiracja od Pauliny
Na początek, kwintesencja tego, co nazywamy współczesnym haftem tamborkowym – profil vishivka_embroidery, który promuje twórczynie haftów z całego świata. Są tam również prace dziewczyn z Polski – na przykład ta.

2. Zachwyty Karoliny – część 2
Oto kontynuacja ciekawych profili z Instagrama, jakimi podzieliła się Karolina z Papi Studio. Było ich aż tyle, że postanowiłam podzielić tę inspirację na części – pierwsze trzy profile zamieściłam tydzień temu, teraz czas na kolejne:

Nadya Sheremet – familytoys
Nadia pochodzi z Rosji, a w jej pracach dominują motywy roślinne i zwierzęce. Szyje też maskotki i ozdabia je uroczymi minihaftami. Spójrz tylko na tego Pana Liska! Czyż nie uroczy?

Artystka z Chin – Luckylala7

W jej pracach dominują pastelowe motywy kwiatowe. Pojawia się też trzeci wymiar 😊

Anna Hultin – olandercoembroidery
Anna to haftująca żona i mama, zamieszkująca górzysty, amerykański stan Kolorado. Haftu je przeważnie naturę – drzewa i pejzaże, a jej prace wyróżniają się minimalizmem i kreatywnym łączeniem techniki haftu z aplikacją (na przykład tutaj) albo z malarstwem (tutaj przykład).

3. Propozycja na seans z haftem od Marty
Marta, Uczennica Szkoły Haftu, przesłała nam gotowy pomysł na udany wieczór z haftem w roli głównej. Jest to film Jedwabna Opowieść, którego bohaterki dzieli prawie wszystko, natomiast łączy je pasja do haftu. Powyżej link do recenzji, a tutaj miejsce, w którym można go obejrzeć. Polecam na wolny wieczór z tamborkiem 😊

Jeśli masz swoje inspirujące znalezisko i chciałabyś się nim podzielić z całą społecznością Szkoły Haftu, to nie wahaj się i prześlij do mnie link w odpowiedzi na tego maila – przyczynisz się do wielu małych, sobotnich radości ❤️

Dziękuję Ci, że jesteś ❤️

Życzę Ci wspaniałej soboty i całego nadchodzącego tygodnia!

Pozdrawiam Cię serdecznie 😊❤️
Krystyna

c.d.n.

Jeśli chcesz otrzymywać Sobotnie inspiracje na Twoją skrzynkę, kliknij w poniższy przycisk i zapisz się na listę:

Dodaj komentarz

Chcesz być na bieżąco z blogiem,
a także otrzymywać inspiracje ze świata haftu na Twoją skrzynkę mailową?
Zapisz się na newsletter Szkoły Haftu:

Dołączając do newslettera, zapisujesz się do listy mailowej Szkoły Haftu. Od czasu do czasu będę wysyłać Ci wartościowe informacje ze świata haftu. Możesz wypisać się w każdej chwili.